środa, 20 marca 2019

TAG nałogowego czytacza


TAG nałogowego czytacza

Drodzy moi,

Zapraszam Was na drugą część mojego TAGu. Pierwsza pojawiła się na YouTubie. Tak, tak… sama jeszcze w to nie wierzę, ale zostałam youtuberką! Jeszcze trochę brakuję mi do otrzymania przycisku od YouTuba, ale wszystko przede mną ;) Z Waszą pomocą rzecz jasna! 


Tymczasem wstawiam Wam LINK do filmu i zapraszam do odpowiedzi na kolejnych 10 pytań.

Ale wróć!
Jeżeli już obejrzeliście film, to zauważyliście, że zapowiadałam 10 pytań, a odpowiedziałam tylko na 8. No sierota skasowała pliki…
No to odpowiadam teraz.
 
9. CO SPRAWIA, ŻE WRACASZ DO NIEKTÓRYCH KSIĄŻEK?
Do książek na powrót przyciągają mnie emocje. Jeśli książka mnie poruszyła, rozśmieszyła, czy wzruszyła do łez to napewniej będę chciała ją zachować z nadzieją, że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Zapewne dam jej drugie życie na chwilę z zaznaczeniem, żeby do mnie wróciła, żeby o niej pamiętać i być może jeszcze kiedyś te emocje sobie przypomnieć. Ale wiecie, jak to jest. Tyle wspaniałych książek, a życie takie krótkie…

10. JAKI TYP BOHATERA CENISZ SOBIE NAJBARDZIEJ?
Pewni to zabrzmi nieskromnie, ale lubię bohaterów podobnych do mnie samej. Lubię odnajdywać cząstkę siebie w książkach. Lubię książki o silnych, zabawnych, rezolutnych kobietkach. Jak trafia mi się historia o takich niezdecydowanych mimozach, to od razu robię się wkurzona i rzucam „dzieło” w kąt. No tak już mam. A męski bohater, jak łatwo zgadnąć powinien mi zaimponować. Tak, jak w życiu, tak w literaturze,  nie lubię ładnych chłopców bez charakteru. Wolę mądrych, silnych i nieco ogorzałych ;)


 To lecimy do części pisemnej…

1.       JAKA JEST NAJSTRASZNIEJSZA KSIĄŻKA JAKĄ PRZECZYTAŁAŚ?
To pytanie nie do mnie, bo ja nie czytam strasznych książek, nie oglądam horrorów, ani takich tam. Mam po prostu schizy i koniec. Ostatnio zaczęłam czytać Cymanowski Młyn (Witkiwicz / Darda) i odłożyłam, bo już mnie strachy brały. Absolutnie dokończę tę książkę, ale poczekam, aż dni będą dłuższe ;)

2.       JAKA KSIĄŻKA BYŁA DLA CIEBIE NAJWIĘKSZYM ZASKOCZENIEM?
Największym to może za duże słowo, ale przyjemnym zaskoczeniem była dla mnie książka Izabeli Krasińskiej Najlepsza Przyjaciółka, o której już Wam wspominałam nie raz. Początek nieco mnie rozczarował, już miałam w głowie… oezu, kolejna naiwna historyjka dla dwudziestek, ale na szczęście się zaczęło! Jestem zdania, że tę książkę trzeba przeczytać, bo „ryje beret”. I obyśmy w realu nigdy nie doświadczyli tak toksycznych „przyjaźni”. 

3.       Z KTÓRYM BOHATEREM WYBRAŁABYŚ SIĘ NAJCHĘTNIEJ NA POGADUCHY?
Proste! Na pogaduchy wybrałabym się z Kosmą z Napisz do mnie (Liszewska / Kornacki). Mógłby jeszcze znaleźć mój list w kawiarni, gdybym kiedyś taki napisała, a potem go zgubiła. Tylko, że ja z zasady niczego nie gubię ;)
PS. Chciałabym poszerzyć odpowiedź na to pytanie, o przedmiot z literatury, którym chciałabyś posiadać, bo ja od zawsze chciałam mieć zaczarowany ołówek. Pamiętacie tę bajkę z lat ’80? Oj jak ja chciałam tak móc mieć wszystko, co sobie narysowałam…

4.       Z JAKIM AUTOREM ZROBIŁABYŚ TO SAMO?
Proste i przewidywalne w moim przypadku… Lidia Liszewska i Robert Kornacki. Póki co prowadzimy pogaduchy online. Chciałabym jeszcze mieć okazję poznać  Adama Kaya, autora autobiograficznej książki Będzie bolało. Uwielbiam jego inteligencję i poczucie humoru.

5.       JAKA JEST TWOJA ULUBIONA EKRANIZACJA?
Sherlock z Benedictem Cumberbatchem. Trzebaby obejrzeć ten serial na nowo.

6.       CZY MASZ ULUBIONE MIEJSCE DO CZYTANIA?
Zdecydowanie łóżko. Uwielbiam zakopać się pod kocyk, a jeszcze chętniej pod kołderkę i oddać się lekturze. Wciąż marzy mi się fotel, ten taki tradycyjny uszatek z IKEA, ale obawiam się, że mam za mało miejsca w moim mieszkanku heh.

7.       CZY JEST KSIĄŻKA, KTÓRĄ WSZYSCY CHWALĄ, A CIEBIE JEDNAK NIE PRZEKONAŁA?
Tak. Oberwało mi się za tę niechęć nawet na blogu. Ta książka to Ślady Jakuba Małeckiego. Generalnie Jakub Małecki został okrzyknięty w blogosferze najzdolniejszym pisarzem młodego pokolenia, a dla mnie jego książka, to był jakiś pseudointelektualny bełkot… Nawet nie pamiętam, o czym ona była, bo była według mnie zupełnie o niczym. Dam autorowi jeszcze jedną szansę i przeczytam kiedyś jeszcze jeden jego tytuł, taki z pianinkiem na okładce. Podobno przeszedł samego siebie… Zobaczymy ;) Tylko się nie gniewajcie na mnie, Wielbiciele jego talentu, proszę!

8.       O JAKIEJ KSIĄŻCE POWINNO BYĆ GŁOŚNO, A ZOSTAŁA JEDNAK ZAPOMNIANA?
Zdecydowanie jest to Cisza . Kronika życia pewnego mordercy Thomasa Raaba. Książka przeszła jakoś bez echa, a we mnie została na długo.

9.       JEŚLI NIE KSIĄŻKI, TO CO? JAK JESZCZE SPĘDZASZ WOLNY CZAS?
Bardzo lubię chodzić do kina. Byle nie na głupie komedie i durne filmy akcji, że wiecie wyścigi samochodów albo bezcelowe strzelanki… Lubię powłóczyć się po galeriach sztuki i muzeach. No i jestem taka artystyczna Zosia samosia, czyli wszelkie DIY to ja… maluję, szydełkuję, haftuję, projetuję, fotografuję, co tam chcecie.

10.   WYMIEŃ KILKA BLOGÓW, KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ.
Ale czytelniczych? Czy w ogóle? Bo ja najczęściej to Instagram i YouTube. Czytelniczo polecam Prostymi Słowami, Mrs. Klimas reads, Cat vloguje, uwielbiam jakość filmów Okonia.
Nieczytelniczo to Missplayground, Nieesia, Babie Lato, no i Radzka.


To teraz nominacje. Do odpowiedzi zapraszam Prostymi Słowami, Mrs. Klimas Reads i Cat Vloguje :) 

PRAWDA O KŁAMSTWACH Tracy Darnton


Prawda o kłamstwach, to historia, która intryguje od pierwszych stron. Ginie przyjaciółka głównej bohaterki, a czytelnik zastanawia się, czy jej śmierć była przypadkowa?  Czy piękna, z pozoru szczęśliwa nastolatka popełniła samobójstwo, czy być może została zamordowana? Może to główna bohaterka popchnęła ją do śmierci?


Zdaje się nam, że wspomniana zagadka będzie kluczowym problemem książki. Jednak pojawiają się kolejni zaskakujący bohaterowie: nastolatki w przesadnej, wręcz teatralnej żałobie, chłopak z nikąd zainteresowany osobą zmarłej, jak i przeszłością głównej bohaterki, wreszcie szkolny psycholog z problemem alkoholowym. Sama zaś główna bohaterka okazuje się byś obdarzoną niespotykanym talentem pamięci absolutnej, poranioną emocjonalnie nastolatką, która ucieka od swojej przeszłości.

I jak się okazuje, to właśnie przeszłość głównej bohaterki stanowi clue historii. Jak łatwo przewidzieć, niegdyś jej udziałem był wątpliwej wartości moralnej i humanitarnej program badań paranaukowych nad pamięcią. A zmaganie się dziewczyny z jej własną przeszłością w wartki sposób wypełnia kolejne kartki powieści, trzymając czytelnika w przyjemnym napięciu, którego szukamy w lekturze.

Powieść ta jest debiutem autorki. Trzeba przyznać, że jest to debiut naprawdę udany. Zastanawia mnie tylko klasyfikacja książki w nurcie young adults. Moim zdaniem adresata powieści powinniśmy odczytywać literalnie, bardziej jako młodszych dorosłych, niż młodzież. Ale moim zdaniem, ci nieco już starsi dorośli również przyjemnie przy książce się rozerwą.

Polecam serdecznie.

Tekst ukazal się na portalu goniec.com  LINK

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu YA!.

środa, 6 marca 2019

KIEDY PAN PIECHO GRYZIE Brian Conaghan


Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki Briana Conaghana, byłam pewna, że to tytuł dla mnie. „Kiedy pan piecho gryzie” to opowieść o nastolatku z zespołem Touretta, co z punktu widzenia nauczyciela dzieciaków ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, było świetną okazją do spojrzenia na świat oczami moich uczniów właśnie.


I tak  było. Nie zawiodłam się absolutnie. Może fabuła nie była w żaden sposób zaskakująca i łatwo było przewidzieć rozwój sytuacji oraz zakończenie historii, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało. Sama narracja była na tyle zabawna, a postać chłopaka tak dobrze wykreowana, że z przyjemnością siegałam po tę książkę.

Dylan Mint podejrzewa, że wkrótce umrze, a przed śmiercią chce zmienić otaczający go świat. Swego przyjaciela, Pakistańczyka, chce uchronić przed rasistowskimi atakami ze strony rówieśników. Ojca sprowadzić do domu ze strefy wojny. A samemu posmakować „miłości”. Jak mu idzie? To już trzeba przeczytać samemu.

Co mi podobało się najbardziej? Poczucie humoru, błyskotliwość, dystans i samoakceptacja głównego bohatera. Autor książki świetnie pokazuje świat oczami nastolatka z problemami. Dylan wie, że jest inny w oczach „normalnych” , którzy się z niego śmieją. Sam uważa, że nie pasuje do szkoły dla „spazmatyków” i okrutnie nie lubi być traktowany właśnie jakby był „inny”. On tak samo, a może i bardziej,  pragnie równego traktowania, przede wszystkim właściwego dla swego wieku. Pragnie bliskich relacji, przyjaźni i miłości.  Jest bystry, grzeczny i dobrze wychowany. Przekleństwa, które wychodzą z jego ust są wynikiem tylko i wyłącznie jego choroby. 

Moje dzieciaki w szkole są nieco młodsze, ale dokładnie tak samo jak Dylan patrzą na świat. To właśnie od osób ze specjalnymi potrzebami moglibyśmy uczyć się wrażliwości, niezgody na nierówność społeczną i samoakceptacji.

Książkę Conaghana z całego serca polecam. Ubawicie się i jeszcze zostaniecie zmuszeni do refleksji. Czego chcieć więcej?

sobota, 2 marca 2019

IZABELA KRASIŃSKA na gorąco tuż po premierze "NAJLEPSZEJ PRZYJACIÓŁKI"

Jestem niezmiernie szczęśliwa prezentując Wam nową serię u Londyneczki. Wywiady z Autorami. Zawsze kończąc lekturę książki mam w głowie tyle pytań, które chciałabym im zadać. A przecież mam taką możliwość!!!
Zatem z radością oddaję Waszej lekturze rozmowę z Izabelą Krasińską. Niezmiernie ciepła i zabawna kobieta. A jej nowa powieść to zaskoczenie. Do recenzji odsyłam linkiem i życzę przyjemnej lektury :)

Krótkie pytanie, krótka odpowiedź:

Najprzyjemniej pisze mi się, gdy jestem wypoczęta i jest cicho dookoła.
Moim pierwszym czytelnikiem jest moja mama.
Moim ulubionym autorem / książką jest „Stado”, „Złodziejka książek”, natomiast autorzy… Remarque, Tochman, Twardoch, Zola, Balzac, Hemingway i wielu innych.
Nigdy nie byłam w stanie przeczytać do końca książek Gombrowicza. :P
Gdybym nie pisała książek, to te wszystkie pomysły, które tworzą się w mojej głowie chyba doprowadziłyby mnie do szaleństwa. J
Zaczęłam pisać, bo od dziecka miałam taką potrzebę. Moim przodkiem był Zygmunt Krasiński, więc może geny się o mnie upomniały. J
Kartka i długopis, czy komputer – zdecydowanie komputer, choć często zapisuję (po francusku, żeby od razu ćwiczyć język) na karteczkach (lub w notatniku w telefonie) pomysły do książek.
Nocny marek, czy ranny ptaszek – ranny ptaszek. J
Kawa, czy herbata – raz dziennie kawa, potem dużo herbaty.
Słodko, czy słono – częściej słodko, choć ostatnio wygrywają orzeszki ziemne.
W mojej duszy gra kakofonia dźwięków i emocji. Jak niemal każda kobieta, mam w mózgu pootwierane dziesiątki przeglądarek (z dźwiękiem), dlatego potrafię swobodnie przechodzić z tematu do tematu i robić wiele rzeczy naraz. Faceci tak nie umieją :P
Serce bije mi szybciej,  gdy zbliża się premiera mojej nowej książki, gdy jestem na koncercie Garou, gdy dostaję ataku furii (bo ja straszny furiat jestem) oraz... przy moim narzeczonym. :P
Uśmiecham się,  gdy czytam rzetelną recenzję mojej książki, gdy jestem spokojna i szczęśliwa, gdy wspominam miłe zdarzenia.
Mam gęsią skórkę, gdy jadę autem w nieznaną trasę. Mimo że jeżdżę już ponad 4 lata, nadal boję się nowych miejsc, no bo gdzie ja zaparkuję lub zawrócę? No i kochane ronda… :D 
Największe marzenie literackie – napisać książkę na poziomie Twardocha lub Tokarczuk. To nieosiągalne mistrzostwo, ale i wielka inspiracja.  

Przejdźmy do Twojej najnowszej książki. W ubiegłą środę (27 lutego) premierę miała „Najlepsza przyjaciółka”.


Jakie uczucia towarzyszą Ci w dniu premiery najnowszej książki?
Jestem szczęśliwa, bo książka została ciepło przyjęta, wzbudza ogromne emocje i jest nieprzewidywalna. W dniu premiery dostałam mnóstwo gratulacji i życzeń, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję. 

Skąd inspiracja do napisania „Najlepszej przyjaciółki”?
Zawsze zastanawiało mnie, skąd biorą się toksyczne przyjaźnie. W miłości wiadomo – działa chemia, zakochanie, żądze, uzależnienie od partnera może być naprawdę duże i spowodowane wieloma czynnikami, czasami czysto ekonomicznymi. Nie zawsze można odejść od ukochanej osoby. No, ale przyjaźń? Przecież tu nikt nie trzyma nas na siłę, teoretycznie w każdej chwili możemy zakończyć taką relację. Dlaczego więc dzieje się tak, że osoba, która podaje się za naszą przyjaciółkę/przyjaciela powoli i skutecznie przejmuje kontrolę nad naszym życiem? Zaczyna nas kształtować wedle własnych gustów, często odsuwa nas od rodziny, znajomych, zaczyna zachowywać się jak zazdrosny partner. Poddajemy się temu, bo już przesiąkliśmy toksycznymi zależnościami od tej osoby. Zmanipulowała nas do tego stopnia, że nie umiemy i nie chcemy bez niej żyć. Resztki rozsądku podpowiadają, by uciekać, ale często jest już za późno…

Jak postrzegasz swoje przyjaźnie z kobietami?
Mam kilka zaufanych przyjaciółek i jest mi z tym dobrze. Ludzie dosyć szybko się do mnie przekonują i szybko ze mną spoufalają, ale u mnie działa to zupełnie odwrotnie. Mam kocią naturę i jestem równie nieufna jak koty. Mam za sobą kilka fatalnych wspomnień związanych z bliższymi i dalszymi koleżankami, dlatego nigdy nie szukałam przyjaciółki. Te, które mam, są rewelacyjne i uwielbiam się z nimi widywać. No i są moimi najwierniejszymi czytelniczkami. :D

Czym nowa powieść wyróżnia się na rynku wydawniczym? Czym zaskoczysz czytelnika?
Okładka i tytuł sugerują, że to kolejna obyczajówka o przyjaźni i kobiecych perypetiach miłosnych. Nic bardziej mylnego. Okładka zwodzi, a tytuł jest boleśnie ironiczny. Owszem, powieść zaczyna się spokojnie, ale z każdym kolejnym rozdziałem (i wpisem w pamiętniku Elwiry) zaczyna robić się… niebezpiecznie, wręcz mrocznie. Zakończenie to już czysty thriller. :D Pierwsze relacje czytelników to potwierdzają, są w (pozytywnym) szoku. :P

Jak oceniasz współpracę z Wydawnictwem?  (Czwarta Strona)
Trafiłam na sympatycznych i pomocnych ludzi, a to wielkie szczęście dla autora. Mogę im powiedzieć o wszystkim, co mi się nie podoba i obgadujemy to tak długo, aż dojdziemy do konsensusu. Zawsze chcą dla mnie najlepiej i to doceniam. Mam nadzieję, że nasza dalsza współpraca będzie równie owocna i ciekawa.

Jak podoba Ci się okładka? Czy był to celowy zabieg, by swoją sielankowością myliła ona czytelnika?
Oczywiście. :D Sądząc po opiniach, wszyscy dali się nabrać. :D I dobrze. Trzeba uważać na słodkie okładki, jak i fałszywych i toksycznych przyjaciół. Pozory mylą…

Ulubiony bohater Twojej nowej powieści?
Jakub. Może i wydaje się bierny, słaby, bezsilny, ale trzeba wiedzieć, że pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. Każdy z nas byłby na jego miejscu tak samo zdezorientowany i zrozpaczony. To dobry chłopak, bardzo kocha  Asię, ale i jego w końcu dopada zwątpienie. Ratuje tym samym siebie przed szaleństwem i marazmem, w jaki popadł. Trafił na przeciwnika, z którym nie umie wygrać i to go załamuje.

Kreacja którego z bohaterów sprawiła Ci najwięcej trudności?
Elwiry oczywiście. Trudno jest kierować postępowaniem osoby niepoczytalnej, która udaje, że jest normalna. :D Elwira jest niejednoznaczna. Z jednej strony ma za sobą dramatyczne przeżycia, z drugiej ujawnia się jej mroczna natura. Nie jest łatwo zapanować nad taką osobowością. Musiałam jej pilnować od początku do końca. :D

To Twoja czwarta powieść, która jest Twoją ulubioną?
Największy sentyment mam do drugiej, tj. „Za głosem serca”. Kiedy ją pisałam, towarzyszyło mi mnóstwo skrajnych emocji. Lubię ją, bo zawarłam w niej moje ulubione motywy: femme fatale, śmierci i zdrady. 

Jakie dalsze plany literackie?  Czy możemy spodziewać się kontynuacji wątku z „Najlepszej przyjaciółki”?
Nie wykluczam tego, mam nawet pewien pomysł, ale nic na siłę. Teraz piszę serię o pokoleniu trzech kobiet: matki, córki i wnuczki. Ich historia zaczyna się jeszcze w XIX wieku, a zakończy w teraźniejszości. Przyznaję, że to bardzo duże wyzwanie, ale robię wszystko, by podołać temu zadaniu. Pierwszy tom tej serii ukaże się jeszcze w tym roku. 

Co doradziłabyś osobom chcącym rozpocząć swoją przygodę pisarską?
Nie poddawać się, jeśli wydawnictwa nie odpiszą od razu. Mają na to pół roku, a czasami nie odpowiadają wcale. Debiutant ma tak samo ciężko, jak nowy pracownik czy stażysta. Mało umie, a wszyscy się go czepiają. :D Z każdą kolejną książką szlifuje się styl i warsztat pisarski, ale i zaczyna rozumieć prawa, jakimi rządzi się rynek wydawniczy. Ważne, by trafić na dobre wydawnictwo. Odradzałabym te, gdzie trzeba współfinansować wydanie powieści. Jak już powiedziałam: nic na siłę. Pisanie ma sprawiać przyjemność i rozwijać. Jeśli jesteśmy nastawieni tylko na zyski finansowe to cóż… Trzeba chyba zmienić sektor. Z pisania ciężko się utrzymać, udaje się to tylko niewielu. No i na koniec: trzeba mieć ciekawy pomysł, najlepiej coś, czego jeszcze nie było. To jest dopiero wyzwanie! 

Autorce bardzo dziękuję bardzo za rozmowę, Wydawnictwu Czwarta Strona za okazję do wywiadu, a Wam życzę przyjemnych chwil z Najlepszą Przyjaciółką.

niedziela, 24 lutego 2019

NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA Izabela M. Krasińska

Niech nie zmyli Was okładka! 
"Najlepsza przyjaciółka" to thriller w nurcie obyczajowym ;-)
Jeśli podobała Wam się "Ta dziewczyna", śmiało sięgajcie po najnowszą powieść Izabeli Krasińskiej.




Początek historii pozwolił mi myśleć, że oto mam w rękach kolejną, może nieco naiwną powieść dla kobiet przez trzydziestką. Mamy tu parę wijącą swoje miłosne gniazdko, mamy nieco nieśmiałą nową przyjaciółkę głównej bohaterki. Sama słodycz, miód i orzeszki. Ale... ktoś tu zaczyna mieszać.

I pojawia się pytanie, kto jest czarnym charakterem historii? Akcja przyspiesza, intryga się zagęszcza, a Wy sami nie wiecie, kiedy przeczytaliście już trzy czwarte książki. A gdy już wiecie, kto jest tym "złym", czytacie z nadzieją, że historia nie zakończy się tragicznie. 

Ale ja nic nie powiem! Spoilerów nie będzie! Powiem Wam tylko, że po tę książkę naprawdę warto sięgnąć! Trzyma w niepewności, trochę drażni, ale w ten każący czytać dalej sposób. A to bardzo lubię! Tak jak zaczęłam czytać po południu, w nocy było po książce, a dzień ów zaliczyłam do udanych :)



Wydawnictwu CZWARTA STRONA dziękuję za zaufanie i patronat medialny nad tytułem.

niedziela, 7 października 2018

ZACZEKAJ NA MNIE Lidia Liszewska i Robert Kornacki


I znów mam to uczucie, jakby któś skrobał moją duszę. Tym razem palcem od środka drapał świeże jeszcze rany. Co Wy ze mną robicie, drodzy Lidio i Robercie, że w Waszych książkach i Waszej wrażliwości przeglądam się jak w lustrze. I choć płaczę, to przez łzy czytam dalej, tak bardzo szukając happy endu historii własnego życia.


Ale dość tej wycieczki po zakamarach własnej duszy. Przejdźmy do meritum.
„Zaczekaj na mnie” to kontynuacja debiutanckiej powieści „Napisz do mnie” Lidii Liszewskiej i Roberta Kornackiego. Książki dla mnie wyjątkowej, o czym już wspominałam na Instagramie, bo od niej zaczęła się moja przygoda recenzencka. Wyjątkowa również, a raczej przede wszystkim dlatego, że tak bardzo dotknęła mojej duszy i zapadła w zakamarkach mojej pamięci. Tak bardzo, że drugiego tomu nie mogłam się doczekać, a gdy książka wpadła w moje ręce, wszystko zeszło na drugi plan. Ja po prostu czytałam...

Losy Kosmy i Matyldy już od pierwszych chwil ponownego spotkania wywołały u mnie potoki łez. A mogło być już tylko lepiej. Bo płaczesz człowieku nad sobą, nad swoją historią, którą tak bardzo odnajdujesz na kartach książki. I czytasz i czujesz wraz z bohaterami. Tępy ból serca, towarzyszący utracie staje się wręcz fizyczny. Jednak czytając, wciąż wierzysz Autorom, że bezsensowne rozstanie, błędne wybory, jeszcze można naprawić i pozwolić żyć miłości.
J.L.Wiśniewski znów trafnie napisał na okładkę książki: Istnieją miłości, z którymi nie potrafimy się pożegnać. Te najprawdziwsze, na które warto czekać. I o tym jest ta książka. I ja w to wierzę całym moim sercem. Zaczekam.

Tymczasem jakoś będę musiała wytrwać w oczekiwaniu na trzeci tom. A Wam drodzy moi, którzy być może jakimś jeszcze zrządzeniem losu nie zaprzyjaźniliście się z Kosmą i Matyldą, obie książki „Napisz do mnie” i „Zaczekaj na mnie”  serdecznie polecam. To mój absolutny numer jeden tego roku!

PS. Lidio i Robercie, serdecznie dziękuję za bardzo osobistą dedykację – to wiele dla mnie znaczy! Nie kryję również wzruszenia i zarazem cudownego poczucia sensu realizowania swojej pasji, które towarzyszyło mi, gdy w pełni zaskoczona odnalazłam swoje imię wśród podziękowań od Autorów na końcu książki.
Tak, ta Karolina wymieniona wśród blogerów, to ja :) Dziękuję!